I znow weekend mija. Jutro poczatek tygodnia, trzeba znow do pracy. I znow caly tydzien stresow, bo dzien ma tylko 24 godzin... To wstawanie o 6-tej juz mi nie przeszkadza, przyzwyczailam sie, ale ten ciagly brak czasu na wszystko. Praca caly dzien, domowe obowiazki, dwojka dzieci, ktore sa tak aktywne i ciagle domagaja sie mej uwagi oraz biurokracja i wszelkie zalatwianie zwiazane z budowa naszego domu... Chwilami sie zastanawiam ile czlowiek ma sily w sobie, ze pokonuje tyle rzeczy, nie tracac przejrzystosci wszystkiego. Przez to, ze maz pracuje ciagle na nocki, w dzien spi bardzo dlugo, a ze pracuje fizycznie i psychicznie, to oczywiscie nie ma sil, ani glowy na nic. Wiec wszystko inne spada na mnie. Pomaga mi jak moze i to jest duzo warte, bo gdyby tego nie robil, nie dalabym rady z niczym. Pozatym mam Allah, ktory czuwa nad nami i codzien daje mi sily na nowo Alhamdulillah. Jakie to szczescie byc muzulmanka :)
No coz, nie ma co marudzic, bo przeciez wiemy po co to robimy. Moje kochane aniolki sa wsparciem i oparciem. To najwiekszy skarb i najwiekszy prezent, ktory otrzymalismy od Allah. Moje dzieci, wspanialy maz i Allah daja mi naped, sa moim motorkiem zyciowym. Alhamdulillah!
niedziela, 15 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz