Salam alaykum, przenioslam swoj blog gdzie indziej :) Zapraszam na:
http://muslimaingermany.blog4u.pl/
Do zobaczenia na moim blogu :)
środa, 4 marca 2009
poniedziałek, 23 lutego 2009
Muslima in Germany....
Kolejny dzien. We mnie jest tak jak wschodzace slonce :) Zawsze sie tak czuje jak moglam spedzic weekend z moimi najblizszymi.Jestem muslima, mieszkajaca w Niemczech. Jak sie nam- muzulmanom wogole zyje? Mieszkam w duzym miescie -> stolicy dolnej saksonii (Niedersachsen). Niebawem, bo juz w sierpniu inschaAllah przeprowadzimy sie do hmmm jak to nazwac? Dalszej dzielnicy tegoz miasta? I juz doczekac sie nie moge. Ja i moj maz spelniamy kolejne nasze marzenie, to nastepny krok stabilizacji zyciowej inschaAllah. W kazdym badz razie zyje nam sie tutaj dobrze Alhamdulillah. Czasami odczuwa sie rasizm. Sa czasem zabawne jak i zlosliwe sytuacje. Ale w calosci, to nie mamy co narzekac. Spoleczenstwo muzulmanskie w naszym miescie jest spore. Mamy wiele "Meczetow" i duzy wybor sklepow halal. Sa organizowane spotkania dla muzulmanek. Jest grupa kobiet z dziecmi, jak i dla samych dzieci. Jest organizowana szkolka Koranu jak i jezyka arabskiego. Zarowno dla dzieci jak i doroslych. Jestesmy w trakcie otworzenia przedszkola muzulmanskiego, jakos idzie, ale od poczatku stawiali nam kamienie pod nogi. Jednak wiekszosc juz przeszla, takze inschaAllah na jesien bedzie otwarty. Aktywnie bralam w tym udzial, bylam skarbnikiem/ksiegowa i czlonkiem zarzadu, ale z braku czasu, musialam sie troche oddalic :( Co bardzo ubolewam. Alhamdulillah mamy siostry, ktore trwaja i nie poddaja sie!
W urzedach widzac kobiete w hijabie, niektorzy mysla, ze ona i tak nic nie wie, wiec mozna jej nagadac glupot... Ale nie ze mna. Czasami probowali mnie zbyc jakimis wymowkami. Ja jednak do urzedu nie ide nieprzygotowana, wiec jak oni mi mowia cos, co ja wiem, ze i tak mam na to prawo i rzucam im tym, to sie dziwia. Wystrzerzaja oczy z niedowierzeniem, zaczynaja sie jakac i wtedy mowia: "aaaa o to pani chodzilo. tak, ma pani racje..." Juz wiele takich sytuacji mialam. Ale to mi juz nie przeszkadza, bo ja znam swoje prawa i wiem o czym mowie. Nie dam sobie cokolwiek wmowic, ze jest inaczej. A to, ze nosze hijab nie upowaznia ich do tego, zeby mnie zbywac jakimis wymowkami.
A dalszy ciag nastapi :)
piątek, 20 lutego 2009
...kiedys musi byc z gorki
Czasami jest pod gore, ale nadchodzi czas, kiedy wreszcie sie dotrze na szczyt. A potem juz tylko z gorki... Jest takie powiedzenie: "Po kazdej burzy wychodzi slonce". Gdyby tak nie bylo, mieli bysmy ciagle deszcz, czyli nie byloby na swiecie radosci. Ale Alhamdulillah tak nie jest. Dzis mi juz troche lepiej, choc pogoda za oknem ponura. Jak na silna kobiete przystalo -> trzeba patrzec do przodu. Z kazdej niemilej, negatywnej sytuacji zawsze mozna wynalezc cos pozytywnego. Nie zawsze to jest latwe, ale staram sie jak moge. Moje dzieci sa moja podpora. Jak przychodze do domu i wyskakuja do drzwi witajac mnie slowami "Salamu alaykum", to mnie sie serducho raduje :) Nie ma dnia, zeby mnie nie chcieli utulic po powrocie z pracy. Amina ostatnio dzien w dzien mowi: "Mamus, kocham Cie tak mocno jak tylko potrafie" :) i jak tu byc smutnym? Samirek podbudowuje mnie zawsze mowiac: "Mamus, jestes najwspanialsza mama na swiecie" :) Alhamdulillah! Jestem z nich niesamowicie dumna MaschaAllah. Dzisiaj siedza w domu, bo przedszkole zamkniete. To ja moge zostawic moje dzieci "same" (maz jest, ale spi po nocce) w domu, bo wiem, ze sa tak samodzielne i odpowiedzialne, ze jestem spokojna. Mowie do Samirka, ze jak ma pytania, to moze do mnie zadzwonic do pracy, niech taty nie budzi jak nie jest konieczne. Tak tez robi :) Troszczy sie o Amine, spelnia jej prosby. Dba o to, zeby jej niczego brakowalo. W przedszkolu sa nawet w jednej grupie. Jak jest rodzenstwo w przedszkolu, to przewaznie je rozdzielaja, bo ciagle sa jakies niesnaski. Ale moje polaczyli, bo wiedzieli, ze oni to jednosc i wiedzieli, ze problemow nie bedzie. I tak wlasnie jest :) pomimo tego, ze sa 24 godziny na dobe razem, to nie kloca sie az tak czesto. Oczywiscie sa czasami sprzeczki, ale rzadko i szybko rozwiazane. Jestem przekonana, ze bardzo duzo dalo to, ze ja Samirka odkad Amina sie urodzila we wszystko wciagalam. Tzn. zachecalam go do tego, zeby kapal Aminke razem ze mna, zeby jej pupe umyl jak ja przebieralismy, zeby mi przyniosl pieluche... Od samego poczatku mowilismy mu, ze to jego siostra, ze ona go kocha, ze on juz teraz jest duzy brat i napewno bedzie bronil siostry :) Nigdy nie mielismy problemu, ze byl zazdrosny. On ja kocha bardzo. Najpiekniejszy widok dla mnie, to jak sie tula tak nagle i mowia sobie, ze sie kochaja :D MaschaAllah. Moje dwa aniolki...czwartek, 19 lutego 2009
Czy warto....?

Zawsze staram sie byc silna, nie tylko za siebie, ale i za meza... Dzisiaj jest mi smutno i moja sila gdzies sie ulotnila. Przeciez zawsze tryskam energia i pelnia optymizmu. Ale dzis czuje, ze jakby sie to we mnie wypalilo... Dzien zaczal sie jak kazdy inny. Wstalam o 6, przyszykowalam i obudzilam moje szkraby. Zjedlismy sniadanie, ubralismy sie i o 7.30 zaprowadzilam moje urwisy do przedszkola. O 7.50 wchodze do pracy. O 16.25 wychodze z pracy, jade do domu. O 16.50 wchodze do domu. Zdarzylam sciagnac kurtke i odrazu do kuchni. Dzieci chca sie przywitac, jeszcze szybko tule i wygniam z kuchni. Szykuje mezowi jedzenie na teraz i do pracy. dobrze, ze ugotowalam juz wczoraj, ale zawsze gotuje albo wieczorem, albo jeszcze rano przed wyjsciem do pracy. Daje mezowi jesc, a ten mowi, ze nie chce, nie ma apetytu :( Widze, ze jest jakis bez energii. Smutny, zly, nie wiem co jest. Opowiada, ze nie ma juz sil, ze ma dosyc... Cos znowu w pracy :( 17.30, az wyszedl do pracy. A ja sie zastanawiam czy warto? Czy warto sie tak meczyc i walczyc? Po co my to wszystko robimy? Przebieg dzisiejszego dnia, jest przebiegiem kazdego dnia w tygodniu. Ciagle z jezykiem na brodzie, ciagle stres, ciagle w biegu i malo czasu... Co to za zycie? Alhamdulillah, ze wiedzie nam sie calkiem dobrze, pozatym mamy wspaniale i zdrowe dzieci, mamy siebie... To zawsze nam daje motywacje. Ale widzac dzis meza w tym stanie i sluchajac co mowi, zastanawiam sie po co to wszystko? Serce mi sie kroi widzac jak sie meczy... Jak by sie kazdy inny czlowiek czul, gdyby do pracy wychodzil o 17.30, wracal do domu o 4-tej rano, spal caly dzien i wstal tylko po to, zeby znow isc do pracy... do fizycznej i psychicznej pracy... Sobota przeleci jak nic, bo przeciez piatek trzeb wyspac, wiec zostaje niedziela. Jeden dzien. Tylko jeden dzien wspolnie spedzonego czasu :( Ya Rabbi. O Allah daj nam sile trwania. Daj nam sile walki. Amin!!! InschaAllah bede znow na tyle silna, zeby moc wspierac meza. Alhamdulillah, ze mam tak wspaniale dzieci, ktore sa dla mnie motorkiem. Alhamdulillah, ze jestem muzulmanka, bo Allah daje mi sile....
środa, 18 lutego 2009
"Do prawdy, Allah jest z tymi, ktorzy wierza..."
Dokad siegne pamiecia mialam ogromna wiare w Boga. Ale czegos mi brakowalo. Czulam sie zagubiona. Pamietam jak dzis jak wieczorami klekalam i modlilam sie wlasnymi slowami :) Jak sobie przypomne modlitwy, Astaforillah! Kto to wymyslil? A spowiedz? Pamietam, ze i tak nie wyspowiadalam wszystkich "grzechow" do Ksiedza. Wolalam to zawsze robic po swojemu, bezposrednio do Boga. Duzo by opowiadac... Zanim poznalam meza, nie slyszalam jeszcze nigdy nic o Islamie. Od samego poczatku duzo rozmawialismy o Bogu, o "naszych" Religiach. Wchlanialam wszystko co mi opowiadal. Jakie bylo moje zaskoczenie jak opowiadal mi o Jezusie i wiele innych rzeczach, ktore znalam z Kosciola. "Przeciez to wiara w to samo, ale inaczej nazwana i inaczej praktykowana..." pomyslalam. Ale nawet przez mysl mi wtedy nie przeszlo, ze przyjme Islam. Tutaj w Niemczech bylismy i jestesmy nadal skazani tylko na siebie, ale od samego poczatku Allah nad nami czuwal i nadal czuwa. Juz wiele razy bylismy na dnie, myslelismy, ze dalej nie damy rady i powoli sie poddawalismy. Ale za kazdym razem jak myslelismy, ze juz koniec, to Allah nam dawal rozwiazanie Allahu akbar! Nasze zycie co jakis czas sie polepszalo. Musielismy sie wiele wyrzec, aby moc wejsc na kolejny schodek. Ale dzisiaj stoimy juz wysoko, choc do szczytu nam troche zostalo ;)
Milosc do Boga rozwijala sie we mnie coraz bardziej. Widzac meza jak sie oddaje Allah, jak sie modli powodowalo, ze czulam cos niezwyklego w sercu... Przyszedl dzien, kiedy zalozylismy internet i tak zaczela sie moja "przygoda" ze zdobywaniem wiedzy. Bylo to pod koniec 2005 roku. Czytalam bardzo duzo. A to co czytalam ukazywalo to, co wtedy czulam i co uwazalam za prawde. W lutym 2006 nadszedl wreszcie ten moment kiedy poczulam, ze Allah mnie wzywa. Czulam jak w moim sercu jest ogromny glaz, ktory tylko czeka az go z niego zrzuce... Kazalam mezowi jeszcze raz mi pokazac jak sie robi Wudhu. Pokazal. Poszlam do lazienki, umylam sie, wracam do meza i mowie "Jestem gotowa". Moj maz nie wiedzial na co. Mowie "chce wypowiedziec Shehade". Moj maz mowil, ja za nim. Powtorzylam ja 3 razy, a na koncu lzy lecialy jak wodospad. Plakalam dosc dlugo, ale z usmiechem na twarzy :) Czulam, naprawde czulam jak ten ogromny glaz spadl z mojego serca. Czulam, ze sie narodzilam na nowo. Allahu akbar! Allahu akbar! Allahu akbar! Pewnie kazda, ktora wypowiadala Shehade, wie jakie to uczucie...
Milosc do Boga rozwijala sie we mnie coraz bardziej. Widzac meza jak sie oddaje Allah, jak sie modli powodowalo, ze czulam cos niezwyklego w sercu... Przyszedl dzien, kiedy zalozylismy internet i tak zaczela sie moja "przygoda" ze zdobywaniem wiedzy. Bylo to pod koniec 2005 roku. Czytalam bardzo duzo. A to co czytalam ukazywalo to, co wtedy czulam i co uwazalam za prawde. W lutym 2006 nadszedl wreszcie ten moment kiedy poczulam, ze Allah mnie wzywa. Czulam jak w moim sercu jest ogromny glaz, ktory tylko czeka az go z niego zrzuce... Kazalam mezowi jeszcze raz mi pokazac jak sie robi Wudhu. Pokazal. Poszlam do lazienki, umylam sie, wracam do meza i mowie "Jestem gotowa". Moj maz nie wiedzial na co. Mowie "chce wypowiedziec Shehade". Moj maz mowil, ja za nim. Powtorzylam ja 3 razy, a na koncu lzy lecialy jak wodospad. Plakalam dosc dlugo, ale z usmiechem na twarzy :) Czulam, naprawde czulam jak ten ogromny glaz spadl z mojego serca. Czulam, ze sie narodzilam na nowo. Allahu akbar! Allahu akbar! Allahu akbar! Pewnie kazda, ktora wypowiadala Shehade, wie jakie to uczucie...
wtorek, 17 lutego 2009
"co sie stalo...?"
W lipcu 2007 pojechalismy znow do Maroka, ale ja tym razem juz jako muzulmanka Alhamdulillah. Rodzina meza jest wierzaca i kobiety nosza hijab, wiec jak mam tam jechac jak muzulmanka, ale nie nosze hijabu. Tutaj w Niemczech sprobowalam go nosic. Zalozylam, ale nie bylam tak silna i po ok 3 m-cach noszenia... zdjelam. Ale do Maroka zaloze, pomyslalam. Tak tez zrobilam. Rodzina widzac mnie w hijabie zaczeli robic Dua'a :) Tesciowa dziekowala Allah, ze przyjelam Islam. To, ze jestem muzulmanka, wiedzieli ale jakos sobie nie mogli wyobrazic, ze na powaznie. A tu niespodzianka :D Wiec cale 4 tygodnie nosilam hijab. Wrocilismy do Niemiec i co zorbic? Zdjac czy nie? Przeciez caly m-c go nosilam, dobrze sie w nim czulam, to dlaczego sciagnac? No wlasnie, po co? Nie sciagnelam... Ale pierwsze dnie zarzucalam szal na glowe nie upinajac calkiem jak prowadzilam dzieci do przedszkola. Zeby mieli czas sie "przyzwyczaic" :) Czulam pytajace wzroki wychowawczyn. Ale rzadna nie odwazyla sie podejsc i zapytac. Kilka dni minelo, gdy podeszla jedna z wychowawczyn mowiac: "Kazdy sie zastanawia, ale nikt sie nie odwaza. Czy moge spytac co sie stalo, ze masz chuste na glowie?" Ja mowie: "Jasne, ze mozesz spytac :) Nic sie nie stalo... Poprostu poczulam potrzebe zakrywac wlosy. Muzulmanka jestem juz od 1,5 roku, wiec najwyzsza pora tak tez wygladac." Kolejny szok...
Od pierwszego zapytania podchodzily juz tez inne wychowawczynie z tym samym pytaniem. Ja juz chcialam mowic, zeby sie spotkaly i omowily, a nie bedzie sie kazda mnie to samo pytala. Jak juz sie dowiedzialy, spytaly, to nadeszla juz pora, zeby zalozyc pelny hijab. Tak tez sie stalo. Pomyslalam, ze napewno przetrawily nowiny :) Amina - moja mlodsza coreczka - poszla tez do przedszkola, a ja szukalam pracy. Nie moglam znalezc tak szybko, a wychowawczynie w przedszkolu to nie dziwilo, bo przeciez polki - muzulmanki w chuscie nie przyjma....
We wrzesniu 2007 zaczelam robic kurs na rozliczenia pracownikow, zeby miec wiecej kwalifikacji. To przeciez podwyzsza szanse na prace. No wiec znalazlam kurs, ktory mi odpowiadal. Nadszedl pierwszy dzien. Weszlam do klasy, a tu sami niemcy. Wszyscy sie na mnie patrza jak na ufoludka. Mysla pewnie: "A ta czego tu chce...". Siadlam sobie kolo milo wygladajacej mlodej kobiety. Mielismy sie podzielic na grupy, a ze po drugiej stronie siedzieli panowie, to docent mnie do nich przylaczyl. To ja mowie, ze ja wole z paniami, to milo wygladajaca mloda kobieta powiedziala, ze chetnie sie zamieni. Co mialo znaczyc "Ja z Toba w grupie nie bede..." Wiec bylam w grupie z jednym mlodziencem i jedna kobieta. Mlodzieniec nie potrafil ukryc swojego niezadowolenia, ze musi byc ze mna w grupie... Jednak ta "glupia" muzulmanka pokazala, ze nie jest wcale taka glupia. Nasza grupa byla najlepsza. Wlasnie przez to, ze pokazalam, ze wiem co robie i robie to bardzo dobrze (dostawalam same najlepsze oceny), inni z kurs dawali mi popalic swoim zachowaniem w stosunku do mnie. Jednak znalazlo sie kilka osob, ktore wlasnie przez moje umiejetnosci i przez to jaka jestem powiedzieli mi prosto w oczy: "zanim Ciebie nie poznalam/em, mialam/em zle mniemanie o muzulmanach. Dzieki Tobie wiem, ze bylo to niesluszne..." Pytali sie mnie o Islam, o nasze "przyzwyczajenia", o punkt widzenia Islamu na temat terroryzmu itd. Milo wygladajaca mloda kobieta z poczatku opowiadania jest do dzis moja bardzo dobra kolezanka :) Bylo jej bardzo przykro, ze tak glupio sie zachowala na poczatku i zaluje, ze wtedy sie zamienila :)
Kurs trwal od konca wrzesnia do 8 lutego 2008. A ja juz od 5 lutego dostalam stala prace :) Jakie bylo ogromne zdziwienie wsrod wychowawczyn w przedszkolu, ze jednak tak szybko dostalam prace! I jeszcze nie jako sprzataczka tylko w biurze i to na caly etat! No jak to mozliwe??? Od podjecia pracy minelo juz ponad rok i w tym roku bardzo duzo sie w naszym zyciu pozytywnego wydarzylo, ze do dzis odczuwamy zlosc i moze nawet cos w stylu zazdrosci/nienawisci do nas. Bo przeciez oboje jestesmy obcokrajowcami, muzulmanami i do tego ja mam jeszcze to cos na glowie... Brakuje mi poprostu slow... c.d.n.
Od pierwszego zapytania podchodzily juz tez inne wychowawczynie z tym samym pytaniem. Ja juz chcialam mowic, zeby sie spotkaly i omowily, a nie bedzie sie kazda mnie to samo pytala. Jak juz sie dowiedzialy, spytaly, to nadeszla juz pora, zeby zalozyc pelny hijab. Tak tez sie stalo. Pomyslalam, ze napewno przetrawily nowiny :) Amina - moja mlodsza coreczka - poszla tez do przedszkola, a ja szukalam pracy. Nie moglam znalezc tak szybko, a wychowawczynie w przedszkolu to nie dziwilo, bo przeciez polki - muzulmanki w chuscie nie przyjma....
We wrzesniu 2007 zaczelam robic kurs na rozliczenia pracownikow, zeby miec wiecej kwalifikacji. To przeciez podwyzsza szanse na prace. No wiec znalazlam kurs, ktory mi odpowiadal. Nadszedl pierwszy dzien. Weszlam do klasy, a tu sami niemcy. Wszyscy sie na mnie patrza jak na ufoludka. Mysla pewnie: "A ta czego tu chce...". Siadlam sobie kolo milo wygladajacej mlodej kobiety. Mielismy sie podzielic na grupy, a ze po drugiej stronie siedzieli panowie, to docent mnie do nich przylaczyl. To ja mowie, ze ja wole z paniami, to milo wygladajaca mloda kobieta powiedziala, ze chetnie sie zamieni. Co mialo znaczyc "Ja z Toba w grupie nie bede..." Wiec bylam w grupie z jednym mlodziencem i jedna kobieta. Mlodzieniec nie potrafil ukryc swojego niezadowolenia, ze musi byc ze mna w grupie... Jednak ta "glupia" muzulmanka pokazala, ze nie jest wcale taka glupia. Nasza grupa byla najlepsza. Wlasnie przez to, ze pokazalam, ze wiem co robie i robie to bardzo dobrze (dostawalam same najlepsze oceny), inni z kurs dawali mi popalic swoim zachowaniem w stosunku do mnie. Jednak znalazlo sie kilka osob, ktore wlasnie przez moje umiejetnosci i przez to jaka jestem powiedzieli mi prosto w oczy: "zanim Ciebie nie poznalam/em, mialam/em zle mniemanie o muzulmanach. Dzieki Tobie wiem, ze bylo to niesluszne..." Pytali sie mnie o Islam, o nasze "przyzwyczajenia", o punkt widzenia Islamu na temat terroryzmu itd. Milo wygladajaca mloda kobieta z poczatku opowiadania jest do dzis moja bardzo dobra kolezanka :) Bylo jej bardzo przykro, ze tak glupio sie zachowala na poczatku i zaluje, ze wtedy sie zamienila :)
Kurs trwal od konca wrzesnia do 8 lutego 2008. A ja juz od 5 lutego dostalam stala prace :) Jakie bylo ogromne zdziwienie wsrod wychowawczyn w przedszkolu, ze jednak tak szybko dostalam prace! I jeszcze nie jako sprzataczka tylko w biurze i to na caly etat! No jak to mozliwe??? Od podjecia pracy minelo juz ponad rok i w tym roku bardzo duzo sie w naszym zyciu pozytywnego wydarzylo, ze do dzis odczuwamy zlosc i moze nawet cos w stylu zazdrosci/nienawisci do nas. Bo przeciez oboje jestesmy obcokrajowcami, muzulmanami i do tego ja mam jeszcze to cos na glowie... Brakuje mi poprostu slow... c.d.n.
dlaczego Twoje dzieci nie...?
No wlasnie, czemu nie? "Przeciez to naturalna rzecz odwiedzanie sie dzieci. A Wy nie pozwalacie Waszym odwiedzac innych. " "To moja prywatna sprawa..." Czy my jako rodzice jestesmy nienormalni, bo nie pozwalamy naszym dzieciom isc w odwiedziny do innych dzieci? W oczach wychowawczyn chyba tak. Chyba mam prawo decydowac kogo i czy wogole moga odwiedzac, nie muszac sie tlumaczyc dlaczego... Pozatym spedzaja caly dzien razem w przedszkolu, to popoludnie chyba powinno zostac rodzinne. Ja nie jestem typem matki, ktora chetnie oddaje dzieci, zeby miec w domu "spokoj". Ja mam spokoj jak moje dzieci sa przy mnie. W koncu nie widzialam je calutki dzien. Przychodzac z pracy zawsze sie bardzo ciesze usciskac moje kochane pociechy, bo sie za nimi stesknilam. Codziennie jak przyjde z pracy ok 17, opowiadamy sobie jak minal dzien. Dzieci moje opowiadaja z radoscia, a ja sluchan z zaciekawieniem. Potem wybieraja sobie czy chca sie bawic, czytac, a moze sie pouczyc :) Moj synek idzie w tym roku do szkoly, wiec jest rzadny wiedzy. Tak malo czasu mamy dla siebie i cieszymy sie z kazdej chwili spedzonej razem :)
Drugi aspekt mojej niecheci do tego, zeby moje dzieci odwiedzaly inne dzieci, to fakt, ze jest to dzielnica, gdzie mieszkaja ludzie slabi socjalnie (czy tak to sie mowi?). Nie zwazaja na innych, zachowuja sie okropnie i pewnie nie zwracaliby uwagi na to, ze moje dzieci wszystkiego jesc nie moga... Czy przesadzam?
W lecie, to co innego, bo dzieci sa na dworze. Na dworze moga sie spotykac, nie mam nic przeciwko, choc tutaj samych ich nie puszczalismy. Zawsze bylismy z nimi. Nie jestesmy spokojni...
Ale wracajac do poczatku... Akcja odbyla sie kilkanascie dni temu. W roli glownej moj maz i jedna z wychowawczyn.
Wychowawczyni: Czemu Samir (nasz syn) nie moze odwiedzic Nico?
Maz: Bo nie.
W.: Ale przeciez do Emmy chodzi.
M.: To nasza sprawa. Pozatym sie ucze.
W.: To przeciez jak sie uczysz, to bedziesz mial spokoj jak dzieci nie ma w domu.
M.: Nie mialbym spokoju, bo ciagle myslalbym o dzieciach. Ja mam spokoj jak dzieci sa w domu. Pozatym moja zona przychodzi z pracy, jest zmeczona i nie ma sil, zeby jeszcze isc gdzies po dzieci.
W.: Mozna to jakos zorganizowac.
M.: Pozatym to nasza prywatna sprawa, ok? Nic wiecej nie chce na ten temat powiedziec.
Dodam, ze jak ja do domu przychodze z pracy, to moj maz zabiera auto i jedzie do pracy, wiec sie mijamy. Co tu jeszcze na to powiedziec......
Drugi aspekt mojej niecheci do tego, zeby moje dzieci odwiedzaly inne dzieci, to fakt, ze jest to dzielnica, gdzie mieszkaja ludzie slabi socjalnie (czy tak to sie mowi?). Nie zwazaja na innych, zachowuja sie okropnie i pewnie nie zwracaliby uwagi na to, ze moje dzieci wszystkiego jesc nie moga... Czy przesadzam?
W lecie, to co innego, bo dzieci sa na dworze. Na dworze moga sie spotykac, nie mam nic przeciwko, choc tutaj samych ich nie puszczalismy. Zawsze bylismy z nimi. Nie jestesmy spokojni...
Ale wracajac do poczatku... Akcja odbyla sie kilkanascie dni temu. W roli glownej moj maz i jedna z wychowawczyn.
Wychowawczyni: Czemu Samir (nasz syn) nie moze odwiedzic Nico?
Maz: Bo nie.
W.: Ale przeciez do Emmy chodzi.
M.: To nasza sprawa. Pozatym sie ucze.
W.: To przeciez jak sie uczysz, to bedziesz mial spokoj jak dzieci nie ma w domu.
M.: Nie mialbym spokoju, bo ciagle myslalbym o dzieciach. Ja mam spokoj jak dzieci sa w domu. Pozatym moja zona przychodzi z pracy, jest zmeczona i nie ma sil, zeby jeszcze isc gdzies po dzieci.
W.: Mozna to jakos zorganizowac.
M.: Pozatym to nasza prywatna sprawa, ok? Nic wiecej nie chce na ten temat powiedziec.
Dodam, ze jak ja do domu przychodze z pracy, to moj maz zabiera auto i jedzie do pracy, wiec sie mijamy. Co tu jeszcze na to powiedziec......
niedziela, 15 lutego 2009
Mija dzien
I znow weekend mija. Jutro poczatek tygodnia, trzeba znow do pracy. I znow caly tydzien stresow, bo dzien ma tylko 24 godzin... To wstawanie o 6-tej juz mi nie przeszkadza, przyzwyczailam sie, ale ten ciagly brak czasu na wszystko. Praca caly dzien, domowe obowiazki, dwojka dzieci, ktore sa tak aktywne i ciagle domagaja sie mej uwagi oraz biurokracja i wszelkie zalatwianie zwiazane z budowa naszego domu... Chwilami sie zastanawiam ile czlowiek ma sily w sobie, ze pokonuje tyle rzeczy, nie tracac przejrzystosci wszystkiego. Przez to, ze maz pracuje ciagle na nocki, w dzien spi bardzo dlugo, a ze pracuje fizycznie i psychicznie, to oczywiscie nie ma sil, ani glowy na nic. Wiec wszystko inne spada na mnie. Pomaga mi jak moze i to jest duzo warte, bo gdyby tego nie robil, nie dalabym rady z niczym. Pozatym mam Allah, ktory czuwa nad nami i codzien daje mi sily na nowo Alhamdulillah. Jakie to szczescie byc muzulmanka :)
No coz, nie ma co marudzic, bo przeciez wiemy po co to robimy. Moje kochane aniolki sa wsparciem i oparciem. To najwiekszy skarb i najwiekszy prezent, ktory otrzymalismy od Allah. Moje dzieci, wspanialy maz i Allah daja mi naped, sa moim motorkiem zyciowym. Alhamdulillah!
No coz, nie ma co marudzic, bo przeciez wiemy po co to robimy. Moje kochane aniolki sa wsparciem i oparciem. To najwiekszy skarb i najwiekszy prezent, ktory otrzymalismy od Allah. Moje dzieci, wspanialy maz i Allah daja mi naped, sa moim motorkiem zyciowym. Alhamdulillah!
Safcia i Blog?
Tak dzis sobie siedze i przegladam blogi innych Siostr i stwierdzam, ze to tak naprawde swietna rzecz. Wyrzucac z siebie wszystko co w nas siedzi, kiedy nie mamy ochoty z nikim rozmawiac. Nie jest dobrze trzymac w sobie zlosc, smutek... To nie wychodzi ani nam, ani naszym rodzinom na dobre. Wiec pomyslalam, ze czemu i Safcia nie zalozy sobie bloga :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)