
Zawsze staram sie byc silna, nie tylko za siebie, ale i za meza... Dzisiaj jest mi smutno i moja sila gdzies sie ulotnila. Przeciez zawsze tryskam energia i pelnia optymizmu. Ale dzis czuje, ze jakby sie to we mnie wypalilo... Dzien zaczal sie jak kazdy inny. Wstalam o 6, przyszykowalam i obudzilam moje szkraby. Zjedlismy sniadanie, ubralismy sie i o 7.30 zaprowadzilam moje urwisy do przedszkola. O 7.50 wchodze do pracy. O 16.25 wychodze z pracy, jade do domu. O 16.50 wchodze do domu. Zdarzylam sciagnac kurtke i odrazu do kuchni. Dzieci chca sie przywitac, jeszcze szybko tule i wygniam z kuchni. Szykuje mezowi jedzenie na teraz i do pracy. dobrze, ze ugotowalam juz wczoraj, ale zawsze gotuje albo wieczorem, albo jeszcze rano przed wyjsciem do pracy. Daje mezowi jesc, a ten mowi, ze nie chce, nie ma apetytu :( Widze, ze jest jakis bez energii. Smutny, zly, nie wiem co jest. Opowiada, ze nie ma juz sil, ze ma dosyc... Cos znowu w pracy :( 17.30, az wyszedl do pracy. A ja sie zastanawiam czy warto? Czy warto sie tak meczyc i walczyc? Po co my to wszystko robimy? Przebieg dzisiejszego dnia, jest przebiegiem kazdego dnia w tygodniu. Ciagle z jezykiem na brodzie, ciagle stres, ciagle w biegu i malo czasu... Co to za zycie? Alhamdulillah, ze wiedzie nam sie calkiem dobrze, pozatym mamy wspaniale i zdrowe dzieci, mamy siebie... To zawsze nam daje motywacje. Ale widzac dzis meza w tym stanie i sluchajac co mowi, zastanawiam sie po co to wszystko? Serce mi sie kroi widzac jak sie meczy... Jak by sie kazdy inny czlowiek czul, gdyby do pracy wychodzil o 17.30, wracal do domu o 4-tej rano, spal caly dzien i wstal tylko po to, zeby znow isc do pracy... do fizycznej i psychicznej pracy... Sobota przeleci jak nic, bo przeciez piatek trzeb wyspac, wiec zostaje niedziela. Jeden dzien. Tylko jeden dzien wspolnie spedzonego czasu :( Ya Rabbi. O Allah daj nam sile trwania. Daj nam sile walki. Amin!!! InschaAllah bede znow na tyle silna, zeby moc wspierac meza. Alhamdulillah, ze mam tak wspaniale dzieci, ktore sa dla mnie motorkiem. Alhamdulillah, ze jestem muzulmanka, bo Allah daje mi sile....
Salam siostro! Kazdego, nawet najsilniejszego czlowieka dopadaja takie dni, kiedy nic sie nie chce i nie widzi sie sensu w tym co sie robi. Ale trzeba byc silnym i dziekowac Allah za kazdy nastepny dzien. I kto to pisze? :) Sama mam dolki 3 razy w tygodniu:)Trzymaj sie kochana, niech Allah ma Ciebie i cala Twoja rodzine w opiece.
OdpowiedzUsuńWa alaykum salam kochana. Barak Allahu fiki. InschaAllah Allah da nam wszystkim sile Amin!
OdpowiedzUsuń