wtorek, 17 lutego 2009

dlaczego Twoje dzieci nie...?

No wlasnie, czemu nie? "Przeciez to naturalna rzecz odwiedzanie sie dzieci. A Wy nie pozwalacie Waszym odwiedzac innych. " "To moja prywatna sprawa..." Czy my jako rodzice jestesmy nienormalni, bo nie pozwalamy naszym dzieciom isc w odwiedziny do innych dzieci? W oczach wychowawczyn chyba tak. Chyba mam prawo decydowac kogo i czy wogole moga odwiedzac, nie muszac sie tlumaczyc dlaczego... Pozatym spedzaja caly dzien razem w przedszkolu, to popoludnie chyba powinno zostac rodzinne. Ja nie jestem typem matki, ktora chetnie oddaje dzieci, zeby miec w domu "spokoj". Ja mam spokoj jak moje dzieci sa przy mnie. W koncu nie widzialam je calutki dzien. Przychodzac z pracy zawsze sie bardzo ciesze usciskac moje kochane pociechy, bo sie za nimi stesknilam. Codziennie jak przyjde z pracy ok 17, opowiadamy sobie jak minal dzien. Dzieci moje opowiadaja z radoscia, a ja sluchan z zaciekawieniem. Potem wybieraja sobie czy chca sie bawic, czytac, a moze sie pouczyc :) Moj synek idzie w tym roku do szkoly, wiec jest rzadny wiedzy. Tak malo czasu mamy dla siebie i cieszymy sie z kazdej chwili spedzonej razem :)

Drugi aspekt mojej niecheci do tego, zeby moje dzieci odwiedzaly inne dzieci, to fakt, ze jest to dzielnica, gdzie mieszkaja ludzie slabi socjalnie (czy tak to sie mowi?). Nie zwazaja na innych, zachowuja sie okropnie i pewnie nie zwracaliby uwagi na to, ze moje dzieci wszystkiego jesc nie moga... Czy przesadzam?

W lecie, to co innego, bo dzieci sa na dworze. Na dworze moga sie spotykac, nie mam nic przeciwko, choc tutaj samych ich nie puszczalismy. Zawsze bylismy z nimi. Nie jestesmy spokojni...

Ale wracajac do poczatku... Akcja odbyla sie kilkanascie dni temu. W roli glownej moj maz i jedna z wychowawczyn.

Wychowawczyni: Czemu Samir (nasz syn) nie moze odwiedzic Nico?
Maz: Bo nie.
W.: Ale przeciez do Emmy chodzi.
M.: To nasza sprawa. Pozatym sie ucze.
W.: To przeciez jak sie uczysz, to bedziesz mial spokoj jak dzieci nie ma w domu.
M.: Nie mialbym spokoju, bo ciagle myslalbym o dzieciach. Ja mam spokoj jak dzieci sa w domu. Pozatym moja zona przychodzi z pracy, jest zmeczona i nie ma sil, zeby jeszcze isc gdzies po dzieci.
W.: Mozna to jakos zorganizowac.
M.: Pozatym to nasza prywatna sprawa, ok? Nic wiecej nie chce na ten temat powiedziec.

Dodam, ze jak ja do domu przychodze z pracy, to moj maz zabiera auto i jedzie do pracy, wiec sie mijamy. Co tu jeszcze na to powiedziec......

2 komentarze:

  1. Salam aleykum Safciu, gratuluje bloga mashaAllah.
    Tak sobie mysle, moze warto powiedziec wychowaczyni jakie sa wasze obawy jako rodzicow jezeli chodzi o spotkania waszych dzieci z malymi niemuzulmanami i ich rodzinami? InshaAllah bedzie lepiej jak sie przeprowadzicie!
    Imaan(Majida)

    OdpowiedzUsuń
  2. wa alaykum salam kochana. inschaAllah bedzie lepiej, juz sie tego dnia nie moge doczekac :)

    OdpowiedzUsuń