piątek, 20 lutego 2009

...kiedys musi byc z gorki

Czasami jest pod gore, ale nadchodzi czas, kiedy wreszcie sie dotrze na szczyt. A potem juz tylko z gorki... Jest takie powiedzenie: "Po kazdej burzy wychodzi slonce". Gdyby tak nie bylo, mieli bysmy ciagle deszcz, czyli nie byloby na swiecie radosci. Ale Alhamdulillah tak nie jest. Dzis mi juz troche lepiej, choc pogoda za oknem ponura. Jak na silna kobiete przystalo -> trzeba patrzec do przodu. Z kazdej niemilej, negatywnej sytuacji zawsze mozna wynalezc cos pozytywnego. Nie zawsze to jest latwe, ale staram sie jak moge. Moje dzieci sa moja podpora. Jak przychodze do domu i wyskakuja do drzwi witajac mnie slowami "Salamu alaykum", to mnie sie serducho raduje :) Nie ma dnia, zeby mnie nie chcieli utulic po powrocie z pracy. Amina ostatnio dzien w dzien mowi: "Mamus, kocham Cie tak mocno jak tylko potrafie" :) i jak tu byc smutnym? Samirek podbudowuje mnie zawsze mowiac: "Mamus, jestes najwspanialsza mama na swiecie" :) Alhamdulillah! Jestem z nich niesamowicie dumna MaschaAllah. Dzisiaj siedza w domu, bo przedszkole zamkniete. To ja moge zostawic moje dzieci "same" (maz jest, ale spi po nocce) w domu, bo wiem, ze sa tak samodzielne i odpowiedzialne, ze jestem spokojna. Mowie do Samirka, ze jak ma pytania, to moze do mnie zadzwonic do pracy, niech taty nie budzi jak nie jest konieczne. Tak tez robi :) Troszczy sie o Amine, spelnia jej prosby. Dba o to, zeby jej niczego brakowalo. W przedszkolu sa nawet w jednej grupie. Jak jest rodzenstwo w przedszkolu, to przewaznie je rozdzielaja, bo ciagle sa jakies niesnaski. Ale moje polaczyli, bo wiedzieli, ze oni to jednosc i wiedzieli, ze problemow nie bedzie. I tak wlasnie jest :) pomimo tego, ze sa 24 godziny na dobe razem, to nie kloca sie az tak czesto. Oczywiscie sa czasami sprzeczki, ale rzadko i szybko rozwiazane. Jestem przekonana, ze bardzo duzo dalo to, ze ja Samirka odkad Amina sie urodzila we wszystko wciagalam. Tzn. zachecalam go do tego, zeby kapal Aminke razem ze mna, zeby jej pupe umyl jak ja przebieralismy, zeby mi przyniosl pieluche... Od samego poczatku mowilismy mu, ze to jego siostra, ze ona go kocha, ze on juz teraz jest duzy brat i napewno bedzie bronil siostry :) Nigdy nie mielismy problemu, ze byl zazdrosny. On ja kocha bardzo. Najpiekniejszy widok dla mnie, to jak sie tula tak nagle i mowia sobie, ze sie kochaja :D MaschaAllah. Moje dwa aniolki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz