wtorek, 17 lutego 2009

"co sie stalo...?"

W lipcu 2007 pojechalismy znow do Maroka, ale ja tym razem juz jako muzulmanka Alhamdulillah. Rodzina meza jest wierzaca i kobiety nosza hijab, wiec jak mam tam jechac jak muzulmanka, ale nie nosze hijabu. Tutaj w Niemczech sprobowalam go nosic. Zalozylam, ale nie bylam tak silna i po ok 3 m-cach noszenia... zdjelam. Ale do Maroka zaloze, pomyslalam. Tak tez zrobilam. Rodzina widzac mnie w hijabie zaczeli robic Dua'a :) Tesciowa dziekowala Allah, ze przyjelam Islam. To, ze jestem muzulmanka, wiedzieli ale jakos sobie nie mogli wyobrazic, ze na powaznie. A tu niespodzianka :D Wiec cale 4 tygodnie nosilam hijab. Wrocilismy do Niemiec i co zorbic? Zdjac czy nie? Przeciez caly m-c go nosilam, dobrze sie w nim czulam, to dlaczego sciagnac? No wlasnie, po co? Nie sciagnelam... Ale pierwsze dnie zarzucalam szal na glowe nie upinajac calkiem jak prowadzilam dzieci do przedszkola. Zeby mieli czas sie "przyzwyczaic" :) Czulam pytajace wzroki wychowawczyn. Ale rzadna nie odwazyla sie podejsc i zapytac. Kilka dni minelo, gdy podeszla jedna z wychowawczyn mowiac: "Kazdy sie zastanawia, ale nikt sie nie odwaza. Czy moge spytac co sie stalo, ze masz chuste na glowie?" Ja mowie: "Jasne, ze mozesz spytac :) Nic sie nie stalo... Poprostu poczulam potrzebe zakrywac wlosy. Muzulmanka jestem juz od 1,5 roku, wiec najwyzsza pora tak tez wygladac." Kolejny szok...

Od pierwszego zapytania podchodzily juz tez inne wychowawczynie z tym samym pytaniem. Ja juz chcialam mowic, zeby sie spotkaly i omowily, a nie bedzie sie kazda mnie to samo pytala. Jak juz sie dowiedzialy, spytaly, to nadeszla juz pora, zeby zalozyc pelny hijab. Tak tez sie stalo. Pomyslalam, ze napewno przetrawily nowiny :) Amina - moja mlodsza coreczka - poszla tez do przedszkola, a ja szukalam pracy. Nie moglam znalezc tak szybko, a wychowawczynie w przedszkolu to nie dziwilo, bo przeciez polki - muzulmanki w chuscie nie przyjma....

We wrzesniu 2007 zaczelam robic kurs na rozliczenia pracownikow, zeby miec wiecej kwalifikacji. To przeciez podwyzsza szanse na prace. No wiec znalazlam kurs, ktory mi odpowiadal. Nadszedl pierwszy dzien. Weszlam do klasy, a tu sami niemcy. Wszyscy sie na mnie patrza jak na ufoludka. Mysla pewnie: "A ta czego tu chce...". Siadlam sobie kolo milo wygladajacej mlodej kobiety. Mielismy sie podzielic na grupy, a ze po drugiej stronie siedzieli panowie, to docent mnie do nich przylaczyl. To ja mowie, ze ja wole z paniami, to milo wygladajaca mloda kobieta powiedziala, ze chetnie sie zamieni. Co mialo znaczyc "Ja z Toba w grupie nie bede..." Wiec bylam w grupie z jednym mlodziencem i jedna kobieta. Mlodzieniec nie potrafil ukryc swojego niezadowolenia, ze musi byc ze mna w grupie... Jednak ta "glupia" muzulmanka pokazala, ze nie jest wcale taka glupia. Nasza grupa byla najlepsza. Wlasnie przez to, ze pokazalam, ze wiem co robie i robie to bardzo dobrze (dostawalam same najlepsze oceny), inni z kurs dawali mi popalic swoim zachowaniem w stosunku do mnie. Jednak znalazlo sie kilka osob, ktore wlasnie przez moje umiejetnosci i przez to jaka jestem powiedzieli mi prosto w oczy: "zanim Ciebie nie poznalam/em, mialam/em zle mniemanie o muzulmanach. Dzieki Tobie wiem, ze bylo to niesluszne..." Pytali sie mnie o Islam, o nasze "przyzwyczajenia", o punkt widzenia Islamu na temat terroryzmu itd. Milo wygladajaca mloda kobieta z poczatku opowiadania jest do dzis moja bardzo dobra kolezanka :) Bylo jej bardzo przykro, ze tak glupio sie zachowala na poczatku i zaluje, ze wtedy sie zamienila :)

Kurs trwal od konca wrzesnia do 8 lutego 2008. A ja juz od 5 lutego dostalam stala prace :) Jakie bylo ogromne zdziwienie wsrod wychowawczyn w przedszkolu, ze jednak tak szybko dostalam prace! I jeszcze nie jako sprzataczka tylko w biurze i to na caly etat! No jak to mozliwe??? Od podjecia pracy minelo juz ponad rok i w tym roku bardzo duzo sie w naszym zyciu pozytywnego wydarzylo, ze do dzis odczuwamy zlosc i moze nawet cos w stylu zazdrosci/nienawisci do nas. Bo przeciez oboje jestesmy obcokrajowcami, muzulmanami i do tego ja mam jeszcze to cos na glowie... Brakuje mi poprostu slow... c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz